Buty do koszykówki czeka rewolucja? NBA rozluźnia reguły

Jaka dyscyplina sportowa wywarła największy wpływ na sneakery, które nosimy na co dzień? Cóż, pewnie bieganie. Albo tenis. Ale kosz zdecydowanie plasuje się w czołówce i choć w Polsce nie należy do sportów budzących najwięcej emocji, wielu ludzi ogląda NBA i kupuje buty do koszykówki – nawet jeśli wcale nie ma zamiaru w nich grać. Rynek inspirowanych basketem sneakerów jest spory, a teraz czeka go kolejna zmiana.

Wszystko dzięki wyczekiwanej decyzji władz NBA, które doszły do wniosku, że najwyższa pora skończyć z ograniczeniem dotyczącym kolorów obuwia noszonego przez zawodników. Dotychczas mieli oni w tym nieco swobody, ale i tak noszone na parkiecie buty musiały odpowiadać kolorom reszcie stroju.

Biel lub czerń w większości

Początkowo koszykarskie kicksy miały być przynajmniej w 51% białe lub czarne z dodatkami w postaci kolorów zespołów, umieszczonymi w dowolnym miejscu. Do tego buty pojedynczego koszykarza występującego na parkiecie musiały być zgodne z tym, co na nogach mieli w danym dniu jego koledzy z drużyny, więc o indywidualności nie było mowy. Przepisy te stały się przedmiotem sporu pomiędzy Michaelem Jordanem a związkiem w latach 1984-85, kiedy legenda basketu występowała na parkietach w obuwiu Nike łamiącym oficjalne reguły.

Odwilż nastąpiła dopiero w roku 2009. Po aktualizacji przepisów większość buta nie musiała być już biała lub czarna, kluby NBA mogły postawić na swoje własne warianty kolorystyczne.

Jednak dopiero od 2012 roku koszykarze mogli ubierać buty w innych kolorach. Sęk w tym, że było to dozwolone tylko podczas spotkań okolicznościowych, rozgrywanych w okolicach takich dni jak gwiazdka, dzień Martina Luthera Kinga czy Halloween… A buty musiały wówczas odpowiadać kolorystyką charakterowi poszczególnego święta.

Co groziło za złamanie tych zakazów? Spora grzywna i generalnie uprzykrzanie życia ze strony związku. Choć faktem jest, że władzom brakowało konsekwencji. Przykładowo, w 2010 roku, kiedy nie było jeszcze tematycznych wieczorów, Gilbert Arenas miał na nogach zdecydowanie wyróżniające się buty do koszykówki brandu Dolce & Gabbana. Nie został ukarany.

buty do koszykówki

Giannis Antetokounmpo

Wyważony Lillard, podjarany Antetokounmpo

Damian Lillard z Portland Trail Blazers, firmujący swoim nazwiskiem buty do koszykówki adidas, w dość umiarkowany sposób komentuje nowe, luźniejsze zasady. „Z pewnością z tego skorzystam”, mówi. „Z drugiej strony czuję się trochę niekomfortowo, kiedy kolory są zbyt szalone i różnią się od reszty stroju, jaki mam na sobie. Ale myślę, że będę musiał trochę z tym pokombinować.”

Szału z kolorami z pewnością dostanie za to Giannis Antetokounmpo z Milwaukee Bucks. Związany z Nike Grek nigeryjskiego pochodzenia wyznał w jednym z wywiadów: „Mam zamiar zaszaleć. Będę mógł zakładać jakikolwiek kolor chcę, kiedykolwiek chcę. Wcześniej zdawało się, że możemy wybierać tylko między bielą a czernią. Ale teraz mogę włożyć żółty… Mogę włożyć błękit… Cokolwiek przyjdzie mi do głowy”, rozmarzył się koszykarz. Niektórym, jak widać, wcale nie potrzeba wiele do szczęścia.

Jak będą wyglądały wkrótce buty do koszykówki?

Zmiana niby istotna, ale… W samych butach, w ich designie czy parametrach technicznych, nie zmieni się absolutnie nic. Konsumenci już teraz mogą przebierać na rynku w mnóstwie różnokolorowych butów wywodzących się od modeli z parkietów… A biorąc pod uwagę, że to już nie sportowcy są grupą sprzedającą najwięcej sneakerów – rewolucja może okazać się jakaś taka mało rewolucyjna.

Z drugiej strony, znane do tej pory modele mogą zyskać świeże warianty kolorystyczne, a przez to zupełnie nowe oblicze. Czas pokaże, co wyjdzie z poluźnienia reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *