Deerupty pod lupą: kupić czy ominąć szerokim łukiem? (recenzja)

Adidas Deerupt Runner zadebiutował na rynku stosunkowo niedawno, bo wczesną wiosną tego roku. Jest to zatem wciąż całkiem świeży model i jeden z flagowych produktów adidasa w sezonie wiosenno-letnim. Co jakiś czas pojawiają się nowe warianty kolorystyczne, powstają też Deerupty wchodzące w skład paczek tematycznych producenta, jak np. kolekcje adidas x Parley czy adidas x Dragon Ball Z. Ale ja dzisiaj nie o tym. Po ponad dwóch miesiącach od zakupu swoich adidas Deerupt Runner biorę się za recenzję tych butów. Warto je kupić? Czytaj dalej!

Oczywiście, każda recenzja powinna się zacząć od przybliżenia sylwetki modelu. Mam tu o tyle ułatwienie, że już o tym pisałem, więc w ramach wprowadzenia zapraszam do lektury poprzedniego artykułu o Deeruptach. Klikaj śmiało i czytaj w nowej karcie, ja tu poczekam.

Już? Ok, to lecimy.

PLUSY

Na początek spojrzymy na Deerupty od przychylnej strony. Nie będę musiał się długo zastanawiać, największa zaleta stała się jasna już od momentu, kiedy przymierzyłem ten but po raz pierwszy, a jest nią…

WYGODA!

Byłem kupiony od samego początku. Na omawiany model przesiadłem się z biegówek Under Armour i nawet biorąc pod uwagę, że o UA wypowiadam się w samych (zasłużonych) superlatywach jeśli chodzi o wygodę, Deerupty przebiły je bez problemu.

Za komfort odpowiada strefowa amortyzacja wkładki Ortholite – naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Strefa wygody rozciąga się od pięty (gdzie dodatkowo działa magia pianki EVA, z której zrobiona jest podeszwa środkowa) aż po czubki palców. Sztos.

PRZEWIEWNOŚĆ

Tę zaletę docenisz zwłaszcza w upalne dni. Deerupty to buty, w których ciężko spocić stopę. Czuć zazwyczaj każdy powiew, zatem pod tym względem wychodzą zdecydowanie na plus.

CENA

Wiadomo, że nie każdy może/chce sobie pozwolić, żeby wydać 400 zł na parę butów, a tyle w dniu premiery trzeba było zapłacić za ten model… Ale jednak skoro czasem za nowe adidasy niedługo po premierze trzeba wyłożyć siedem albo osiem stów, te 400 jakoś niespecjalnie podziałały na wyobraźnię. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że chodzi o nowy model z rodziny Originals.

Poza tym przez dłuższy czas na Eastendzie dzięki promocjom obniżającym ceny nowości o 25% mieliśmy ten model za 300 zł (w momencie publikacji tekstu nawet dalej mamy), więc… Nic, tylko brać.

ATRAKCYJNY DESIGN

Oczywiście, nie dla każdego. O Deeruptach sporo się już nasłuchałem. Między innymi opinię znajomej, że nie chciałaby ich mieć, bo każdy będzie się na nie gapił. W komentarzach do eastendowych postów na FB co jakiś czas pojawi się ktoś, kto oceni je jako zwyczajnie brzydkie.

No, ale fakt faktem: na naszych szarych ulicach, gdzie trend butów taty jeszcze nie dotarł i chyba nigdy nie dotrze, adidas Deerupt Runner stanowią potężny wyróżnik. To idealny wybór dla tych, którzy nie chcą nosić tego samego, co wszyscy inni. A przynajmniej nie zawsze. 😛

SIATKA TRZYMA

W pierwszych dniach obawiałem się o swoją siatkę, gotów z dobrotliwej gęby mijanej na ulicy przeistoczyć się w nakręconego Janusza zagłady, jeśli tylko ktoś nieostrożny przydepnie mi moje nowe Deerupty. A niechby jeszcze uszkodził siatkę…

Na szczęście obawy zostały szybko rozwiane. Siatka jest mocna i wytrzyma niejedno. Oczywiście, nie polecam testować tej wytrzymałości, bo zapewne ma gdzieś swoje granice, ale wszelkie obawy, że rozpadnie się od dotknięcia, są bezpodstawne.

MINUSY

Pokadziłem Deeruptom, ale wiadomo, że nie ma butów idealnych. Również w ich wypadku można się dopatrzyć kilku minusów. Niektórzy powiedzą, że największą jest odpychający wygląd, no ale te osoby nie zamówią tego modelu, a ja chciałbym podzielić się dwiema wadami, które mogą okazać się kluczowe w podjęciu decyzji przez wahających się.

CIĘŻKO SIĘ JE WKŁADA

Na początek drobniejsze niedociągnięcie. Całe życie kupowałem buty rozmiaru 45 i tak też zrobiłem w tym przypadku. Pasują idealnie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że materiał cholewki przyjemnie się rozciąga i dopasowuje do stopy niczym skarpetka.

Niemniej przy wkładaniu mam zawsze problem. Stopa ledwo wchodzi. Jak już wejdzie, jest ok… Ale raz przy wciąganiu buta, trzymając za naszywkę z syntetycznego zamszu na zapiętku, usłyszałem niepokojący trzask pękającego materiału… Po czym, już znacznie delikatniej, wcisnąłem stopę do środka. Nic na szczęście nie puściło.

Wkładanie nie jest jakimś wielkim problemem, ale warto mieć to na uwadze.

WALKA O CZYSTOŚĆ

Twoje Deerupty, po rozpakowaniu z pudełka śnieżnobiałe, stopniowo zaczną nabierać szarości… Chyba, że kupisz dobry impregnat i zaaplikujesz go jeszcze przed pierwszym spacerem.

Ja tak zrobiłem i… Cóż, nie uniknąłem nieuniknionego, za to chociaż trochę odłożyłem je w czasie. Tragedii nie ma, no ale chyba czas zainwestować w jakiś potężniejszy środek do czyszczenia białego obuwia… Deerupty są butami, na które trzeba chuchać i dmuchać, żeby porządnie wyglądały na ulicy, więc jeśli nie lubisz zbyt często i regularnie czyścić swojego obuwia, może warto zastanowić się nad innym modelem.

PODSUMOWANIE: INWESTOWAĆ W DEERUPTY CZY NIE?

Buty te mają może nawet jakieś tam minusy, ale chodzi o to, żeby te minusy nie przesłoniły Ci plusów. Jeśli systematyczna dbałość o zakupione obuwie nie jest dla Ciebie problemem, wtedy sprawa jest prosta: postaw śmiało na Deerupty!

A w przeciwnym wypadku… Mamy trochę tych wygodnych sneakerów na stanie, więc spokojnie możesz wpaść po coś innego. Ale pozwól, że na koniec zostawię link do Deeruptów: jeśli chcesz poznać nowe wyżyny wygody i mieć u siebie nowość od adidas w interesującym wariancie kolorystycznym i w przystępnej cenie, klikaj śmiało tutaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *