Wspólna historia Vans i branży… klaunów

Vans od początku swojego istnienia nie dawał się zaklasyfikować jako marka „śmiertelnie poważna”. Z wyluzowanym nastawieniem i brakiem gotówki na konkretną reklamę, na wczesnym etapie rozwoju firmy Paul Van Doren zdecydował się nawiązać współpracę z popularnym wówczas w Kalifornii klaunem Squeakym. Wkrótce zaczęły powstawać zapomniane i po latach absolutnie kultowe w branży buty dla klaunów Vans.

W porządku, może klauni dzisiaj nie cieszą się specjalną sławą i zmienili kierunek z komedii w stronę horroru, niemniej warto odnotować fakt powstania tych butów – zwłaszcza, że choć historia Vans jest w środowisku sneakerheadów powszechnie znana, mało kto wie o tym jej rozdziale.

TRUDNE POCZĄTKI

16 marca 1966 roku czwórka wspólników, a wśród nich Paul Van Doren, otworzyła w kalifornijskim Anaheim sklep Van Doren Rubber Company. Tym samym rozpoczęła się bogata historia firmy, która już pod koniec lat 70. miała 70 sklepów w całym stanie, a dziś plasuje się w ścisłej czołówce producentów lekkiego obuwia.

historia vans

Pierwszy sklep Vans w Anaheim.

Na początku jednak nie było tak do końca różowo. Powszechnie wiadomo, że prowadzenie biznesu bez reklamy jest jak puszczanie oka do ładnej dziewczyny w ciemnym pomieszczeniu – tylko puszczający wie, że oko zostało puszczone. W okresie manufaktury Vans rozpaczliwie potrzebował promocji, żeby wskoczyć do sneakerowego odpowiednika Ligi Mistrzów, w którym regularnie występuje dzisiaj.

SQUEAKY NA RATUNEK

Współcześnie trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek chciał się reklamować poprzez wykorzystanie wizerunku klauna. W ostatnich latach na YouTube pojawiła się cała masa nagrań, na których straszne klauny pojawiały się w opuszczonych miejscach, goniły samochody i tym podobne.

historia vans

To zresztą nic nowego, w popkulturze już dużo wcześniej funkcjonował podobny wizerunek. W 1990 masową wyobraźnią zawładnął przerażający klaun Pennywise z ekranizacji powieści Stephena Kinga pod tytułem „To”. W 2017 na kinowe ekrany wszedł remake, który okazał się najbardziej kasowym horrorem wszechczasów. I tak, klaun nadal przeraża – może nawet bardziej niż wcześniej.

Ale w latach 60. i 70. członkowie tej oryginalnej profesji cieszyli się sporą popularnością i budzili bardziej pozytywne skojarzenia. W Kalifornii na topie był Squeaky, który reklamował produkty Vansa na sklepowych promocjach lub wielkich otwarciach nowych miejsc. Robił zabawne zwierzęta z balonów, rozśmieszał dzieci – wszystko to, czym zajmują się klauni, kiedy nie snują się po mrocznych ruinach z diabolicznym uśmiechem na twarzy, czekając aż ktoś przyjdzie i ich nagra.

A na nogach podczas wszystkich tych promocyjnych eventów Squeaky nosił ręcznie wykonane buty dla klaunów Vans.

historia vans

Klaun Squeaky we własnej osobie – dla formalności dodajmy, że to ten pierwszy z lewej.

Pomysł chwycił i już wkrótce kolejni klauni zgłaszali się do Van Dorena z chęcią reprezentowania firmy. Ale przychodzili nie tylko w tej sprawie. Znaczna część z nich chciała mieć po prostu zabawnie wyglądające, a jednocześnie wygodne i wytrzymałe obuwie.

NOWE LOW-TOPY

Pierwsze klaunie Vansy polegały na przekształceniu stylu #24, wkrótce jednak na scenie zawodowych zabawiaczy pojawiło się zapotrzebowanie na zupełnie inne buty.

Dzisiaj mamy epokę miniaturyzacji, tymczasem jakby na przekór, w latach 70. klauni chcieli, by ich buty były jeszcze większe.

Vans Clown Shoes

Paul Van Doren miał w swym zespole pracownika, który dość dobrze orientował się w scenie klaunów i to on podsunął pomysł, by zacząć produkcję Flapperów. Były to mega szerokie low-topy, które w odróżnieniu od innych Vansów nie miały podeszwy z wulkanizowanej gumy z bieżnikiem przypominającym wafel.

Zamiast tego surowa gumowa podeszwa mocowana była do cholewki wykonanej z pełnoziarnistej skóry. Co do kolorystyki: powstało całe mnóstwo różnych wariacji, a jednym z dominujących motywów była charakterystyczna dla Vansa szachownica.

WYCHODZĄC Z PODZIEMIA

Pisząc o tym, że buty Van Dorena cieszyły się popularnością wśród klaunów, wciąż mamy na myśli względnie niewielką sławę. Dopiero kolejne modele odniosły coś, co spokojnie możemy nazwać sukcesem.

historia vans

Buty Vans dla klaunów osiągają dziś nierzadko zawrotne ceny na internetowych serwisach aukcyjnych.

TO NIE SĄ TANIE RZECZY

Oczywiście, nie było mowy o seryjnej produkcji, tak więc buty te nigdy nie wyszły poza środowisko klaunów. W końcu nawet w szalonych latach 70. ludzie nie byli aż tak szaleni, żeby chodzić w czymś takim:

Miało to swoje przełożenie na ceny. Za parę klasycznych modeli Vansów w latach 70. płaciło się około 10 dolarów. Klauni musieli się wówczas liczyć z o wiele większym wydatkiem, ponieważ za skórzanego high-topa trzeba było wyłożyć pi razy oko sześć dyszek.

A dolar był wówczas o wiele droższy niż dziś… Generalnie modele dla klaunów były najdroższymi butami produkowanymi przez Vans w trakcie ery manufaktury.

ŁAKOMY KĄSEK DLA KOLEKCJONERÓW

Ostatecznie stanęło na tym, że buty dla klaunów produkowane były w stylu #44 (Authentic). Dzisiaj są ciekawostką… i zarazem atrakcyjnym łupem dla kolekcjonerów rzadkiego obuwia.historia vans

Od czasu do czasu na amerykańskich forach klaunów pojawia się temat retro butów Vansa, choć ekstremalnie trudno je dostać. Wszystko przez to, że nigdy nie trafiły do seryjnej produkcji, co dodatkowo powiększa cenę modeli, jakie można okazjonalnie znaleźć na eBayu czy w innych miejscach.

*

Wspólna historia Vans i branży klaunów to produkcja szerokich customów przez 14 lat. Po tym okresie kalifornijski brand postawił na inne kierunki. Do dziś nie wiadomo, ile takich par krąży po świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *