Nike Stefan Janoski – do koszyka czy do kosza? Recenzja

A więc wpadły Ci w oko buty Nike sygnowane przez legendę deskorolki, Stefana Janoskiego? Zastanawiasz się nad kupnem, ale nie wiesz, czy to na pewno model dla Ciebie? Zapraszam do mojej recenzji, gdzie pochylę się nad modelami Nike Stefan Janoski z podserii Zoom.

Swoje pierwsze „Janoskie” kupiłem cztery miesiące temu i uważam, że to odpowiedni czas na wysnucie pierwszych wniosków. Dla porządku dodam, że chodzi konkretnie o model widoczny na poniższym zdjęciu.

nike stefan janoski

PIERWSZE WRAŻENIA – TRUDNA DROGA DO WYGODY

Zaczęło się jak zwykle. Podjarka w drodze do paczkomatu, podróż do domu z pudełkiem w ręku i bananem na twarzy, potem unboxing, ochy i achy… Ale w końcu trzeba było założyć but i postawić pierwsze kroki.

Pierwsze wrażenie: coś tu nie gra. Ewidentnie zamówiłem za małe buty! Stopa z trudem przebrnęła przez nowy, twardy jak diament zamsz, palce jakoś znalazły miejsce w wąskim przodzie cholewki… No nic, pomyślałem. Rozejdą się.

Jeszcze tego samego dnia wyskoczyłem na pierwszy spacer w nowej parze. Zakończył się dwoma solidnymi odciskami na piętach. Po pięciu minutach w Janoskich chodziłem, jakby przetrącono mi stopy.

Rozczarowanie? Może, początkowo. Ale wcześniejsze doświadczenia z butami ze skóry podpowiadały, żeby nie skreślać nowych Nike zbyt wcześnie. W końcu skórzane buty muszą być na początku niewygodne, bo to jasna oznaka, że człowiek ma do czynienia z porządnym materiałem, a nie pierwszym lepszym badziewiem wątpliwego pochodzenia.

Jak się okazało, nie myliłem się. Parę tygodni i kilka opakowań plastrów później wszystko było w porządku, a chodzenie w tych butach nagle z męczarni stało się całkiem przyjemne.

Poza tym, jeśli obawiasz się otarć (trzeba przyznać, że miesiąc z hakiem oczekiwania na to, żeby buty przestały masakrować stopy to trochę długo), Nike Stefan Janoski pojawił się również w wersji canvasowej. Cholewka w modelach CNVS to miłe dla nóg, rozciągliwe tekstylia. Kolega z pracy kupił i sobie chwali, nie zaliczył podobnego okresu przejściowego co ja.

No, ale pozostajemy przy omawianiu wersji zamszowej.

nike stefan janoski

UWAGI PO KILKU MIESIĄCACH UŻYTKOWANIA

W Janoskich chodziłem całkiem często i dalej to robię, więc pora na kilka uwag.

WYGODA

  • Po rozchodzeniu buty zrobiły się mega wygodne i nadają się na dłuższe wyjścia, choć bywa, że męczą stopę po kilku kilometrach. Najlepsze są na krótkie wypady w stylu wieczornego szybkiego wyjścia do sklepu – wtedy wolę wybrać właśnie Nike Janoski, a nie lepiej amortyzowane sneakery. Po prostu dlatego, że przyjemnie się w nich chodzi. Jeszcze trzy miesiące temu, kiedy kleiłem na kostkach plaster za plastrem nie spodziewałem się, że kiedykolwiek coś takiego o tym modelu napiszę. A jednak.
  • W kwestii amortyzacji… Odpowiada za nią technologia o nazwie Zoom Air. Tak po prawdzie, to prawie wcale tej amortyzacji nie czuć i na ten sam poziom co w przypadku poduszki Max Air zdecydowanie bym nie liczył. Z drugiej strony, tragedii z brakiem komfortu też nie ma – wręcz przeciwnie.
  • Model ten nie jest jakoś specjalnie wentylowany, z racji tego, że cholewka wykonana jest ze średnio przepuszczającej powietrze skóry zamszowej, a otwory w przedniej części są raczej symboliczne… Ale i tak stopa w upalne dni nie przegrzewa się zbyt mocno. A to dlatego, że skóra cholewki nie należy do najgrubszych. W końcu Nike Janoski ma być lekkim trampkiem stworzonym do jazdy na desce.

SOLIDNOŚĆ

  • Nietypowa zaleta, ale jednak warto o niej wspomnieć: sznurówki do Janoskich są świetne, mocne i nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby któraś się rozwiązała. A w pudełku znalazłem dwie pary. Propsy za nie.
  • Skóra na cholewce może się odrobinę przecierać, dlatego warto na starcie zaopatrzyć się w środek do impregnacji. Ale to tylko i wyłącznie jeśli jesteś naprawdę wyczulony na to, żeby Twój but wyglądał, jakby dopiero co opuścił sklep.

PODESZWA

  • Hasła reklamowe nie kłamią, te buty mają naprawdę chwytliwą podeszwę! Niestety, chwyta nie tylko powierzchnię, ale też często różne drobne kamyczki, które ochoczo wskakują między rowki bieżnika w klasyczną jodełkę. Potrafi to zirytować, no ale wystarczy nie łazić, gdzie popadnie. 😛
  • Biała podeszwa szybko się brudzi, ale ciężko mieć zarzuty do tego konkretnego modelu, no bo białe podeszwy ogólnie się brudzą. Krótkie posiedzenia z płynem micelarnym i wacikami co jeden-dwa tygodnie wystarczają, żeby utrzymać ją w stanie takim, że nie trzeba się wstydzić pokazywania na ulicy.

nike stefan janoskiWYGLĄD

  • Buty bardzo ładnie się prezentują. Jest to ocena mocno subiektywna… No, ale w końcu taki przywilej recenzenta, że może wziąć poprawkę na swoje preferencje. A więc, rozwijając swoją myśl: Nike Stefan Janoski są minimalistyczne, ale nie wyglądają miałko. Mają swój wyrazisty charakter i póki co nie ma ich na ulicach tak dużo jak na przykład podobnych czarnych Old Skooli – czyli można się w nich jako tako wyróżnić.
  • Widziałem też ostatnio mocno już zużytą parę Janoskich i mogę stwierdzić, że to jedne z tych butów, które wdzięcznie się starzeją i nawet lekko podniszczone nadal mają swój urok.

NIKE STEFAN JANOSKI: KOMU POLECIĆ?

Przyznaję się, że na desce nie jeżdżę, a to w końcu buty przede wszystkim dla fanów skateboardingu… Opinie z drugiej ręki są jednak pozytywne. Właściciele Janoskich chwalą swobodę w sterowaniu deską i wspomnianą przeze mnie wcześniej przyczepność. Są również całkiem solidne – jeśli chodzi o moją parę, trzyma się całkiem nieźle.

I właśnie ludzie szukający wytrzymałych, mocnych, a jednocześnie lekkich butów do chodzenia będą kolejną grupą docelową dla tego modelu.

Nike Stefan Janoski trafią również w gusta fanów prostego obuwia, nieco znudzonych wszechobecnymi na ulicach modelami od Converse czy Vansa i szukającymi dla nich wartościowej alternatywy.

nike stefan janoski

KTO POWINIEN UNIKAĆ JANOSKICH?

Wszyscy ci, którzy nie lubią twardych, skórzanych butów i chcą mieć sneakery wygodne od zaraz. Jeśli by mnie kto pytał o zdanie: warto dla Janoskich przemęczyć się ten miesiąc z paroma tygodniami. Ale zdaję sobie sprawę, że dla niektórych to zbyt długo. Wtedy zdecydowanie bardziej kusić będą łagodniejsze dla stopy trampki z materiału tekstylnego – choćby wersja Nike Stefan Janoski CNVS. Ostatecznie można wypróbować domową metodę na zmiękczanie skóry i wrzucić do środka na noc zwilżone wodą skarpetki.

Również amortyzacja w Nike Janoski mogłaby być lepsza, więc jeśli szukasz mega komfortowego obuwia w stylu, bo ja wiem, Nike Air Max, New Balance 574 czy generalnie wszystkiego, co wywodzi się od biegówek, to nie jest ten rodzaj butów, który Ci podejdzie.

A już zwłaszcza osoby o szerokich stopach mogą mieć kłopoty z tym modelem. Co nie znaczy, że muszą go sobie odpuścić. Sam mam szerokie kopyto i trochę mi zajęło wywalczenie sobie miejsca wewnątrz, ale koniec końców, dałem radę.

TO WARTO CZY NIE WARTO?

Warto, ale też należy sobie zdać sprawę, że nie jest to model dla każdego. Oczywiście, dopuszczam ewentualność, że tylko ja miałem takie ostre początki z zamszowymi Janoskimi ze względu na fakt posiadania szerokiej stopy – jeśli tak, piszcie w komentarzach. Generalnie, jestem ciekaw Waszej opinii na temat modeli z tej serii, więc czujcie się zaproszeni do podzielenia się swoimi przemyśleniami 😉

A jeśli rozważyłeś/-aś wszystkie za i przeciw i uważasz, że to model dla Ciebie, różne wcielenia Janoskich znajdziesz na Eastend.pl.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AdrianDaria Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daria
Gość
Daria

Zdecydowanie zgadzam się z twoją opinią, otwierając paczkę byłam mega podjarana, niestety po pół godzinnym spacerku leczyłam stopy prawie miesiąc, dlatego że też jestem posiadaczką szerokich stóp. Ale po rozchodzeniu stały się bardzo wygodne. Mam je od ponad dwóch lat i nadal mają swój urok. Są klasyczne ale jednocześnie się wyróżniają, zdecydowanie mam w planach kolejny zakup janoskich 😁